Kursy językowe Poznań
Kursy Poznań
Znajdujesz się w: www.portoalegre.pl  »  Artykuły  »   Wspomnienia - nieco kulinarne (1).

Wspomnienia - nieco kulinarne (1).

Od pewnego czasu coraz częściej pojawiają mi się przed oczami ni stąd ni zowąd znane mi obrazki z różnych części Hiszpanii. Przez ponad sześć lat regularnie jeździłam do Hiszpanii, spędzając tam zwykle od dwóch do pięciu miesięcy, od czerwca do października. Odpowiadało to standardowemu sezonowi letniemu, kiedy to wybrzeża i miasta hiszpańskie najliczniej są bombardowane przez turystów z Polski. Było to dla mnie niesamowite, aczkolwiek czasami męcząceJdoświadczenie, kiedy mogłam łączyć moją pracę pilota wycieczek i jednocześnie poznawać bliżej zwyczaje mieszkańców tego jakże zróznicowanego kraju i nawiązać wiele znajomości. Od pewnego czasu moja rola się zmieniła, tym razem to między innymi turystom z Hiszpanii staram się pokazać najciekawsze miejsca Krakowa i jego okolic.

Tęsknię jednak za Hiszpanią i być może dlatego tak często wspominam tamten okres. Wspomnieniom tym niemal zawsze towarzyszy jakiś zapach, przypisany konkretnemu miejscu. Wspomnienia to przecież ludzie, miejsca, smaki, zapachy i dźwięki. Chciałabym Wam zaproponować krótką wędrówkę po Hiszpanii, odwiedzając te miejsca, które najbardziej kojarzą mi się z kulinarnymi specjalnościami Płw. Iberyjskiego.

Wstaje kolejny dzień (gdzieś w środku Hiszpanii), trzeba postawić się szybko na nogi. Nie ma nic lepszego na dobry początek dnia jak mała, mocna kawa z mlekiem (un cortado) z croissantem lub słodką bułeczką (np. ensaimada lub magdalena) i szklanka pełna witamin w postaci świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy. Warto tu wspomnieć, że Hiszpania jest największym eksporterem pomarańczy w Europie. Drzewka pomarańczowe, mandarynki i inne cytrusy mozna podziwiać przede wszystkim na terenie regionu Walencji. Istnieje niezliczona liczba odmian pomarańczy, choć dla nas laików jest to trudne do rozróżnienia. Wrócmy jednak do śniadania. Najlepiej takie śniadanie zjeść w najbliższym barze lub kawiarni, przy okazji można przeczytać najnowsze wiadomości albo uciąć sobie krótką "charle" z barmanem. Niby nic wielkiego, ale jednak, taki początek dnia ma swój urok i szybko zmienia się w nawyk. Zaraz ktoś stwierdzi, że nic nie stoi na przeszkodzie by w taki sam sposób rozpoczynać dzień w Polsce, zwłaszcza gdy mieszka się w takim dużym mieście jak Kraków. Pewnie znalazłoby się kilka miejsc, które oddałyby ten klimat, jednak w Hiszpanii w każdym mieście i miasteczku niemal w zasięgu ręki znajdziemy taki bar.

Przemieśćmy się do stolicy, do Madrytu. Jak powiadają, to najbardziej kosmopolityczne miasto Hiszpanii. Połowa lipca, z nieba leje się skwar. Nie wielu osobom starcza siły na długie spacery po mieście w ciągu dnia. Na szczęście w większości muzeów panuje błogi chłód i mozna spokojnie oddać się kontemplacji sztuki. Po zwiedzaniu warto udać się do któregoś z licznych barów wokół Plaza Mayor lub Puerta del Sol, co może być nie tylko ciekawym doświadczeniem gastronomicznym ale także kulturalnym. Wystrój wielu z barów odnosi się do historycznych wydarzeń lub postaci, można również bliżej zapoznać się z tauromachią, oglądając zdjęcia, plakaty a nawet spreparowaną głowę byka. Warto także zajrzeć do niezwykle oryginalnego muzeum – El Museo del Jamón. Obecnie jest takich "muzeów" sześć w Madrycie i jak mówią są to: "Los Museos más sabrosos de Madrid". Zobaczymy tam zawieszone pod sufitem wielkie świńskie udźce różnych odmian szynki, specjalności kuchni iberyjskiej: jamón serrano, jamón ibérico. Można tam kupić kawałek szynki jak również skosztować na miejscu wszelkich specjałów kuchni iberyjskiej począwszy od małych przekąsek (raciones) na zimno i na ciepło poprzez kanapki (bocadillos) z różnymi wędlinami hiszpańskimi (jamón, chorizo, etc.) a także żółtym serem (queso manchego) aż po dania obiadowe, popijając je na przykład małym piwem (una caña) lub piwem zmieszanym z “gaseosą” (coś w rodzaju toniku) mocno schłodzonym. Otrzymamy wówczas napój (una clara) naprawdę orzeźwiający i na pewno bezpieczniejszy od piwa zwłaszcza przy wysokich temperaturach J.

Dla wielu Hiszpanów jednym z najsłodszych i niezapomnianych wspomnień z dzieciństwa są churros con chocolate kiedy to najczęściej w niedzielę przygotowywano w domach takie śniadanie lub udawano się do pobliskich barów. Podobno najlepsze churros można zjeść tylko w Madrycie (na szczęście już nie tylko w niedzielę). Wielu mieszkańców Madrytu w porze przerwy śniadaniowej kieruje swe kroki do najbliższego baru by wypić tam kawę lub czekoladę na gorąco maczając w niej churros. Podstawowe składniki na churros to mąka, oliwa z oliwek, woda i cukier. Odpowiednio przygotowaną z tego masę smaży się na gorącym, głebokim tłuszczu. No cóż, nie jest to zbyt dietetyczne i zdrowe drugie śniadanie, ale raz na jakiś czas można zaszaleć. Dokładny przepis na churros znajdziecie na końcu tekstu.

W Madrycie warto również spróbować owoców morza. Może trudno w to uwierzyć, ale to właśnie do stolicy trafiają najlepsze krewetki, małże, langusty, homary itp. Są one przywożone nocą z Galicji, która słynie z wyśmienitych ryb i owoców morza. Rzeczywiście są doskonałe i szczerze polecam, choć to już troszkę większy wydatek. Jeśli kuszą Was owoce morza a jednak macie ograniczony budżet lub szkoda Wam czasu na siedzenie w restauracji polecam inną specjalność madrycką. Była to jedna z pierwszych typowych przekąsek, którą spróbowałam w Hiszpanii – bocadillo de calamares, czyli kanapka z kalmarami. Brzmi zaskakująco. Świeża bułka ze wspaniałymi, chrupiącymi kalmarami, wcześniej oczywiście pokrojonymi w prążki, panierowane w mące i smażone na oliwie z oliwek na złocisty kolor. Są one tak popularne, że smiało można powiedzieć, że to królowa wśród madryckich kanapek. Najsmaczniejsze sprzedają w barach otaczających Plaza Mayor (pod arkadowymi przejściami). Długa kolejka do bocadillos będzie wyraźną wskazówką, że właśnie tam sprzedają najsmaczniejsze.

Czas opuścić stolicę i ruszyć na południe w kierunku Andaluzji. Wcześniej jeszcze zatrzymamy się w Toledo. Byłoby grzechem ominąć je. Miasto położone jest na wzgórzu, które okala rzeka Tag. Toledo to miasto trzech kultur – żydowskiej, arabskiej i chrześcijańskiej, to jednocześnie perełka architektoniczna wśród miast środkowej Hiszpanii. Plątanina wąskich uliczek, przepiękne romańskie i gotyckie kościoły, synagogi, potężny alcazar. Warto spędzić przynajmniej kilka godzin w tym uroczym mieście, wędrując bez celu po wąskich uliczkach. Zawsze doprowadzą nas one w jakieś ciekawe miejsce. Obowiązkowo należy podjechac na punkt widokowy znajdujący się poza murami starego miasta by zobaczyć panoramę Toledo z otaczającą je rzeką Tag. Toledo to dawna stolica Hiszpanii, która słynie do dziś z wyrobów snycerskich ze stali damasceńskiej oraz z marcepanów (mazapanes). To własnie tu produkują te słodkości i chyba żadne inne marcepany nie mogą się z nimi równać. Sprzedawane są one w różnej postaci: na wagę lub ozdobnie pakowane w pudełka, w formie róznych figurek, czasami z dodatkowym nadzieniem, mogą być pokryte polewą lukrową lub czekoladową itd. Można także spróbować ciasta marcepanowego w jednej z licznych cukierni toledańskich. W Toledo wytwarzana jest także masa do tzw. zupy migdałowej, czyli deseru który często przygotowywany jest w domach jako tradycyjne danie na Boże Narodzenie, ale o tym napiszę może innym razem.

Podstawowym składnikiem marcepanów są migdały oraz cukier naturalny (cukier, miód, glukoza, sacharoza). Podobno już w XII wieku mazapanes de Toledo zwane były “królewskim deserem” a według niektórych źródeł deser ten jest pochodzenia arabskiego. Aktualnie wyroby marcepanowe z Toledo chronione są międzynarodowym znakiem jakości jako produkt wytwarzany na terenie prowincji Toledo.

Pozostawiam czytelników z tym delikatnym, słodkim smakiem marcepanów na ustach i zapraszam do lektury kolejnej części.





Marcepany z Toledo.

Fot. http://mazapanesbarroso.com&p=marco"

 

 



Przepis na CHURROS









Składniki:
  • 1 kg mąki
  • oliwa z oliwek
  • woda
  • sól
  • cukier puder


Zagotować 1 litr osolonej wody w dużym rondlu. Zmniejszyć ogień, dodać mąkę i szybko mieszać drewnianą łyżką do momentu, aż zacznie się tworzyć kula ciasta. Zdjąć z ognia i nadal przez chwilę szybko mieszać aż do uzyskania jednolitej masy. Następnie przykryć i pozostawić na 10 minut. W dużej, głębokiej patelni podgrzać oliwę do wysokiej temperatury. (Można wrzucić kawałek ziemniaka i gdy już się przyrumieni, będzie to znak, że oliwa uzyskała właściwą temperaturę). Umieścić ciasto w woreczku z rurką o zakończeniu w kształcie gwiazdy i wyciskać ciasto w formie pasków. Kłaść kilka na raz na rozgrzaną oliwę. Smażyć do czasu, aż churros osiągną głęboki, złoty kolor, następnie wyjąć je i dobrze osuszyć w bibule. Podawać natychmiast posypane cukrem pudrem (zimne tracą dużo na smaku). Można jeść je maczając w gorącej kawie lub czekoladzie.

Smacznego!

Magdalena Rajca